KROK 1

KROK 1

Dzisiaj jest 1 stycznia 2014 roku. Dobry czas na pierwszy krok.

Tak naprawdę każda data jest dobra, aby zacząć zmiany, jakiekolwiek zmiany, które są nam potrzebne. Jednak 1 stycznia jest też datą mojej metamorfozy, która pociągnęła za sobą prawdziwą lawinę. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, jak moje życie będzie wyglądało za okrągły rok, nie uwierzyłabym.

⚠ PIERWSZY KROK 

Mowa dzisiaj o pierwszym kroku. Jest najtrudniejszy, bo od niego zależy, czy pójdziesz dalej, czy po drodze zwątpisz w siebie. W tekście o moich początkach padły słowa o zadaniu pewnego pytania. Bardzo prostego, ale równocześnie takiego, które zadawałam sonie najrzadziej, bo bałam się odpowiedzi. Brzmi ono:

Co jest dla ciebie najważniejsze?

Ja odpowiedziałam sobie: miłość. Miałam na myśli relację damsko-męską.
I wtedy, po raz pierwszy w życiu otwarcie przyznałam sama przed sobą, że… tak, świat jest płytki. Tak, mężczyźni oceniają mnie ze względu na moją fizyczność, na to jak wyglądam, ale przede wszystkim: ze względu na to, jak ja się ze sobą czuję. Skoro więc panowie i cały świat nie akceptuje mnie otyłej i nigdy nie dostosują się do mnie, w takim razie TO JA MUSZĘ SIĘ DOSTOSOWAĆ. Nie ma znaczenia, po czyjej stronie leży racja, ważne, że trzeba spróbować, nawet jeżeli jest to… niesprawiedliwe.A przynajmniej się takie wydaje.

⚠ DLACZEGO WCZEŚNIEJ SIĘ NIE UDAWAŁO…?

To dopiero wstęp do KROKU 1. Po zrozumieniu tego, że zmiana jest konieczna, a także po jej zdefiniowaniu, czas na decyzję.

Ile razy w życiu myślałam o diecie? Pewnie z tysiąc. Ile razy podejmowałam próbę zrzucenia zbędnych kilogramów? Kilka, nigdy nie liczyłam. Ile razy kończyło się to totalnym fiaskiem? Zawsze. Dlaczego…?

BO DECYZJA O DIECIE BYŁA OKRESOWA, A WIĘC ZAKŁADAŁA, ŻE PO ZRZUCENIU KILOGRAMÓW WRÓCĘ DO DAWNYCH NAWYKÓW. 

Tym samym dieta została przeze mnie zdefiniowana jako coś, co trwa jakiś czas, jest uciążliwe, trudne, ale co będzie miało swój kres. I oto podstawowy błąd. Mając bardzo dużą nadwagę, cierpiąc na początki otyłości olbrzymiej, nie mogłam nigdy zakładać, że dieta oznacza konkretny wycinek na osi życia. Tak się po prostu… nie da, bo ciało jest zaprzepaszczone i potrzebuje czegoś, co jest trwałe. Inaczej się nie podźwignie i nie będzie chciało się zmienić. Obietnica czasowych zmian mu nie wystarczy, bo zbyt wiele lat trwało w marazmie.

⚠ DECYZJA

Problem rozwiązał się, kiedy podjęłam świadomą decyzję, że nie przechodzę na dietę, ale ZMIENIAM CAŁE MOJE ŻYCIE. Całe, na zawsze, a więc do śmierci.

Zmieniam, co oznacza, że zaczynam się inaczej odżywiać. Znajduję nowy system, zbudowany od początku, od zera. System odżywiania, oparty na bazie nowych zasad i produktów, dzięki którym odkrywam nowe dania i kombinacje smaków atrakcyjne dla mnie i równie smaczne, jak te ze starego systemu. Tym samym dieta nie jest w żadnym razie wyrzeczeniem, dieta jest zamianą. Stare zastępuje nowe, wypełniając skutecznie powstałą pustkę.

⚠ CAŁKOWITA ZMIANA – WYWRÓCENIE ŚWIATOPOGLĄDU DO GÓRY NOGAMI

To jednak nie wszystko. Decydując się zmienić swoje życie, musisz być gotowy na masę innych rzeczy. Przewartościowanie priorytetów. Nowe pasje. Nowe odkrycia. Zmianę rozplanowania codziennych zajęć. A później również zmianę designu, sposobu myślenia o sobie, o własnym ciele. Zmianę ulubionych rzeczy na nowe ulubione. Zmianę… światopoglądu i dołączenie nowych wartości. Dużo tego? A jest tego o wiele więcej, dlatego właśnie decyzja o walce z wagą musi być bardzo świadoma, bardzo przemyślana. Ja w chwili jej podejmowania czułam silnie, że jestem w stanie zostawić dawny styl życia i stworzyć nowy. Odrzuciłam „pseudożale”, ubolewania, lęki maskujące to, co konieczne.

⚠ ZERO WAHANIA. NIC NA SIŁĘ!


To, co uważam za ważne: jeżeli myśląc o takiej zmianie czujesz niepewność, strach, żal… Jeżeli uważasz, że będziesz tęsknić za dawnym sposobem odżywiania, jeżeli uważasz, że nie masz czasu na nowe pasje i zmianę grafiku dnia… poczekaj. Dojrzej. Daj sobie czas. Moim zdaniem każdy ma w życiu moment, kiedy jest gotowy na zmiany, a one niejednokrotnie muszą w głowie nieco… poleżakować. Muszą się przemienić z myśli w potrzebę, następnie w pragnienie, a ostatecznie w pełną, absolutną gotowość. Właśnie wtedy podjęcie walki z nadwagą przestaje być dietą, przestaje być szansą, próbą, a staje się procesem, który prowadzi do celu bez ryzyka zachwiania.

⚠ STO ŚCIEŻEK 

Ja nie miałam nawet jednego dnia, w którym myślałam o poddaniu się. Weszłam na nową ścieżkę i wiedziałam, że ta stara zniknęła, bo sama ją skasowałam. I dobrze mi z tym.

Tak wyglądał mój pierwszy krok. Mój, a więc taki, który ja zrobiłam i który opisałam… Jest wiele innych, równie skutecznych sposobów. Każdy musi znaleźć swój, ten jedyny, skuteczny, opracowany indywidualnie od początku do końca. Warto!

4 Replies to “KROK 1”

  1. Motywacja jest krótkotrwała, gdy ogląda się w internecie zdjęcia osób, które przeszły odmianę. Widząc Ciebie – osobę, którą znam i codziennie widywałam w pracy, widząc Twoją fenomenalną metamorfozę, wierzę, że każdemu może się udać. Jesteś przykładem, który widziałam na własne oczy, więc skoro Tobie się udało to dlaczego mi ma się nie udać? Tak jak powiedziałaś, Nowy Rok jest najlepszą okazją na Nowe Życie. I z wielką determinacją staję dziś na starcie w walce o siebie. Dawaj nam tyle siły, ile sama masz w sobie Wspaniała Kobieto 🙂

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa! Nie wiem, z kim dokładnie mam przyjemność, ale super, że stajesz na starcie. Będziemy się razem wspierać, bo uwierz mi: ta walka wcale nie jest trudna. Ja uważam ją za przyjemną. I nie żałuję ani dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *