KROK 2

KROK 2

Krok 1 do najłatwiejszych nie należał, ale jeżeli już się go wykonało, jeżeli ma się całkowitą pewność, że głowa jest gotowa na nowe życie i wszelkie zmiany, można przejść do zastanawiania się co dalej. A więc krok 2: planowanie.

Co będzie potrzebne i niezbędne na nowej drodze życia?

1. Porządna, teflonowa patelnia. Warto zainwestować, to zakup na lata! Przyda się duża i mała, na jajka sadzone, omlety i jajecznice.

2. Metalowy durszlak do gotowania na parze lub parowar. Durszlak wystarcza i jest łatwy w obsłudze, ale – co kto woli!

3. Blender – niezastąpiony w wielu sprawach, choć nie tak potrzebny, jak patelnia i durszlak.

I już, można ruszać do boju.

⚠ Zasada pierwsza: C I E R P L I W O Ś Ć

Pamiętaj, zapisz to sobie, uświadom. W przypadku dużej otyłości pierwsze efekty nowego stylu odżywiania będą zauważalne dopiero po około 6 miesiącach!!!

Co to oznacza? Że przez pół roku nic nie będzie widać. Nikt ci nie powie, że schudłeś, nikt cię nie pochwali, nie wymienisz ani jednego ubrania.

Jeżeli podjąłeś nowy styl odżywania i życia tylko po to, aby stracić wagę, zrezygnujesz. Pół roku to za dużo. Jeżeli jednak zdecydowałeś się świadomie na krok 1, dasz radę, bo chudnięcie jest tylko jednym z elementów całego planu. Chudnięcie jest… przy okazji. Ty zaczynasz żyć na nowo.

Załóż, że twoje ciało doprowadzi się do porządku w ciągu 3 lat. I nie dziw się. Całe życie odkładało tłuszcz, więc teraz potrzebuje długiego czasu, aby zrozumieć, że coś się zmieniło. Bardzo długiego.

⚠ Zasada druga: żadnego radykalizmu!

Otóż to. Najgorszym pomysłem jest od razu wyeliminować wszystko, co dotychczas jadałeś i co lubiłeś. Jak się ma czuć twój organizm i co ma pomyśleć mózg, skoro w jednej chwili wszystko mu zabierasz? Źle. A to może się skończyć jednym: rezygnacją.
Jedz to, co lubisz, stosując zamienniki. Nie zmniejszaj gwałtownie porcji.

Ja na pierwszy strzał, a więc od razu, wyeliminowałam jedynie największe zagrożenia, to znaczy:

⚠ Smażenie na tłuszczu
⚠ Masło/margarynę do kanapek
⚠ Białe pieczywo
⚠ Cukier w kawie i gotowaniu

Wciąż jednak jadałam czerwone mięso, parówki, wędliny z tłuszczykiem, sery żółte, trochę słodyczy, produkty mączne i wiele innych, których obecnie nawet nie widuję!

Smażenie 

Najłatwiej je wyeliminować. Na suchej patelni, bez kropli tłuszczu, można przygotować wszystko. Gulasz, chińszczyznę, zupę, zrazy… Mięso rumieni się tak samo, podobnie warzywa. Mając piekarnik można przygotować schabowe, udka, ryby. Oczywiście do tego dochodzi gotowanie na parze, które jest cudowne. Wystarczy sos sojowy i zioła, aby nadać wszystkiemu cudowny smak. Mięsa gotowane na parze można wcześniej marynować, ale nie jest to konieczne – pierś z kurczaka podana od razu po zdjęciu z pary będzie soczysta i miękka. Zupełnie inna niż z patelni!

Tłuszcze do pieczywa 

Bez mrugnięcia okiem wywal. Po co to właściwie potrzebne? Bo kanapki są suche…? Raczej dlatego, że tak cię w domu nauczono. Jeżeli jednak, z jakichś powodów nie możesz zrezygnować z tłuszczu na kanapce, przygotuj sobie masło z awokado. Miękkie awokado blendujesz na gładką masę, dodajesz 2 łyżeczki cytryny i szczyptę soli. I już, trzymasz w lodówce. Smarujesz kromki cieniutko, bo takie masło jest bardzo kaloryczne, ale równocześnie niesamowicie zdrowe. Z czasem i tak odechce ci się tłuszczu na kanapkach.

Białe pieczywo 

Do kasacji. Jeżeli nie smakuje ci chleb razowy, jedz grahamki, z pełnego przemiału. Ich smak nie odbiega aż tak bardzo od „zwykłych” bułek, a też są przecież chrupiące i pachnące. Ja z czasem w ogóle zrezygnowałam z pieczywa, ale dopiero po kilku miesiącach diety. Polubiłam za to chrupkie pieczywo, które towarzyszy mi rano, jedzone z pastami i warzywami. Za białym chlebem nie tęsknię!

Cukier

Kiedyś myślałam, że nie dam rady wypić kawy bez cukru, nie dam rady jeść potraw bez cukru… A teraz się zastanawiam, jak mogłam pić słodką kawę, po której zawsze czułam kwaśny posmak na języku? Odstawienie cukru jest łatwe, naprawdę. Kubki smakowe dosłownie w ciągu kilku dni polubią napoje bez słodyczy! Nie ma się nad czym zastanawiać.

Jeżeli mimo wszystko nie da rady – kup stewię lub ksylitol do słodzenia i pij Colę Zero. Straszne świństwo, ale jeżeli inaczej zrezygnujesz z nowej drogi… Wszystko przyjdzie z czasem, więc na razie bądź dla siebie łaskawy.

Gdy miałam ataki „słodkiego głodu” zajadałam się owocami suszonymi, szczególnie śliwkami. Mózg był szczęśliwy, bo dostawał cukier, a ja szczęśliwa, bo to cukry proste… Kalorii w pierwszej fazie nie liczyłam, dałam sobie dyspensę. Po jakimś czasie organizm odzwyczaja się od dostarczania mu bezustannie słodyczy, zwłaszcza wysoko przetworzonych. Obecnie nie jadam słodkości, a jedynie moje ukochane owoce, które są dla mnie po stokroć lepsze niż jakiekolwiek kolorowe batoniki… I nie tęsknię, choć nie trzeba mi wierzyć. Lepiej się przekonać!!

Krok 2 wymaga czasu. Długiego czasu. Organizm potrzebuje tygodni, aby zrozumieć, że przestałeś karmić go białym cukrem, mąką i tłuszczem roślinnym. Jest tak rozpuszczony i pogrążony w marazmie, że zmiany docierają do niego z olbrzymim opóźnieniem, szczególnie na początku drogi.

Daj sobie tyle czasu, ile będzie trzeba, aby kubki smakowe oswoiły się z nowymi doznaniami i były gotowe na dalsze działania. Jadaj tak jak zawsze i tyle, co zawsze, ale już świadomiej, już z myślą, że coś zastępujesz czymś nowym…

2 Replies to “KROK 2”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *